Rozmowa z Tomaszem Kowalskim – dyrektorem handlowym w firmie Polcom

Bezpieczeństwo i stabilność świadczonych usług to priorytety nazwa.pl, dlatego firma zdecydowała się na kolokację swoich serwerów w jednym z najnowocześniejszych data center w Polsce – Polcom.

Czym wyróżnia się Polcom na tle innych data center w Polsce?

Tomasz Kowalski: Przede wszystkim kierunek, z którego przyszliśmy, kompleksowość wynikająca z naszej wieloletniej praktyki w biznesie IT. Mamy ponad 20 lat doświadczenia w zakresie integracji IT – oznacza to, że różne instytucje i firmy w Polsce przez lata budowały własne, wewnętrzne serwerownie z naszą pomocą. W 2006 roku postanowiliśmy przenieść te doświadczenia na grunt data center. Ten obszar był dla nas naturalną drogą ewolucji, w którym nasze unikatowe kompetencje i wieloletni know-how zyskały nowe znaczenie.

Kolejną rzeczą jest to, że Polcom jest w 100% polską firmą. Myślę, że to wiele znaczy, szczególnie dla procesów decyzyjnych w firmie i relacji z naszymi klientami, polegającymi na zindywidualizowanym i projektowym podejściu do ich biznesu. Dzięki temu działamy po prostu  szybciej i wydajniej.

Wiele firm staje przed dylematem – własna serwerownia czy data center? Jakie są główne zalety korzystania z zewnętrznego data center?

T.K.: Budowa własnej serwerowni to spore wyzwanie. Trzeba zastanowić się czy dysponujemy odpowiednim miejscem i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy np. adaptacja obecnego budynku czy pomieszczenia będzie w ogóle opłacalna. Kolejnym aspektem jest posiadanie wykwalifikowanej kadry z odpowiednim zakresem wiedzy nie tylko odnośnie IT, ale także klimatyzacji, elektryki, systemów monitoringu, ppoż, kontroli dostępu itd. Taki zespół powinien pracować w trybie 24/365, co jak wiadomo może być kosztowne. Następnym czynnikiem jest czas, bo musimy liczyć się z tym, że taka serwerownia nie powstanie w miesiąc.

W konsekwencji wiele przedsiębiorstw decyduje się na kolokację do data center, bo daje im to lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów, mniejsze koszty inwestycyjne, szybsze wdrożenia, dostęp do szerszych kompetencji, wynikających np. z mnogości środowisk, z którymi pracuje zespół w data center i wyższy, tzw. bezkompromisowy poziom zabezpieczeń.

Przykładowo, wybierając nasze data center firmy mogą skorzystać z kolokowania się do np. dwóch ośrodków, znajdujących się od siebie w odległości nie większej niż 24 km, co znacznie zmniejsza opóźnienia przy transmisji danych. Budowa własnego rozwiązania, które byłoby w podobny sposób zorganizowane byłaby logistycznie trudna dla wielu firm, ponieważ nawet jeśli posiadają więcej niż jedną siedzibę, to albo znajduje się ona za daleko, albo nie spełnia innych krytycznych wymogów.

Co należy brać pod uwagę, wybierając centrum przetwarzania danych?

T.K.: Tak naprawdę to pytanie,  na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Każda firma jest inna i  w związku z tym ma inne potrzeby. Moim zdaniem, priorytetem powinny być  rzeczywiste cele jakie stawiamy sobie w biznesie.

Oczywiście są pewne standardowe wyznaczniki oceny samych ośrodków, takie jak poziom zabezpieczeń, niezależność energetyczna i telekomunikacyjna, lokalizacja w bezpiecznej strefie, zdublowane tory zasilania, redundantna klimatyzacja czy ochrona przeciwpożarowa. Firmy zdecydowanie powinny też zwrócić uwagę na zawarcie umowy SLA (Service Level Agreement) określającej dokładnie zakres i poziom odpowiedzialności data center za jakość i bezpieczeństwo.

Jednak to klient powinien dokonać wewnętrznego rachunku sumienia i zastanowić się, jak wysokiego poziomu zabezpieczeń potrzebuje, odpowiadając sobie np. na takie pytania jak: Czy jeśli moje systemy nie będą działać przez trzy dni poniosę duże straty finansowe? Jak wygląda moje zapotrzebowanie na informatykę w firmie – jest stałe czy ulega czasowym wahaniom?

To bardzo ważne z perspektywy późniejszej subiektywnej oceny zadowolenia z takich usług. Spotkałem się z przypadkiem pewnej firmy, która chciała zmodernizować swój sprzęt informatyczny i kolokować go w data center. Po dokładnej analizie ich przedsiębiorstwa okazało się, że mają niezwykle zmienne potrzeby. Ponieważ był to typowy e-commerce, pojawiał się tam częsty dla tej branży problem, związany z tym, że liczba użytkowników ulegała okresowym zmianom np. z powodu przedświątecznych zakupów. Zmiany te były trudne do oszacowania, dlatego ciężko było przewidzieć optymalną powierzchnię serwerową, która umożliwiłaby sprawne funkcjonowanie platformy informatycznej – zawsze byłaby ona zbyt duża lub zbyt mała. Rozwiązaniem okazało się udostępnienie wysokowydajnego środowiska chmurowego, które było w stanie dostosowywać się bardzo szybko do zmieniających się potrzeb, co więcej, udało nam się zaoszczędzić ponad 40% początkowo szacowanych kosztów dla całego projektu. Myślę, że takich firm, które nie zdają sobie do końca sprawy z tego, że inne modele wykorzystania informatyki w firmie mogłyby poprawić ich płynność biznesową i finansową jest jeszcze w Polsce generalnie dużo.

Dlaczego coraz więcej firm decyduje się na kolokację?

T.K.: Pierwszy powód jest prosty i można powiedzieć, że tworzy taką nieodłączną w tym temacie trójcę: koszty, czas i dostępność. Jest to raczej niemożliwe, żeby we własnym zakresie dowolna firma mogła uzyskać poziom zabezpieczeń podobny do tego, który zapewnia data center, nie ponosząc przy tym ogromnych nakładów inwestycyjnych – mam tu na myśli zarówno nakłady finansowe, jak i czas potrzebny na budowę takich rozwiązań. Model usługowy stwarza możliwość wykorzystania najnowocześniejszych technologii praktycznie od zaraz. Wiele firm nie mogłoby sobie pozwolić na zakup np. całego niezbędnego sprzętu potrzebnego do klimatyzowania pomieszczeń, należytej ochrony przeciwpożarowej, ochrony fizycznej czy wykonywania kopii zapasowych, ponieważ byłaby to zbyt duża jednorazowa inwestycja z ich strony.

Z biznesowego punktu widzenia takie rozwiązanie oznacza więc przede wszystkim większe bezpieczeństwo fizyczne i energetyczne, ponieważ tor zasilania każdego urządzenia jest zdublowany, przy równoczesnej optymalizacji kosztowej, spowodowanej m. in. niższymi kosztami energii elektrycznej.

Trzeba zauważyć też, że podejście do tego typu usług ciągle się zmienia nie tylko po stronie klientów, ale także producentów poszczególnych komponentów środowiska IT. Nie jest to rewolucyjna zmiana, ale ewolucyjna – powolna i systematyczna – na pewno. Jeszcze kilka lat temu zastanawiano się, czy to w ogóle możliwe, żeby producenci oprogramowania czy np. serwerów dostosowali swoją ofertę do modelu usługowego. Obecnie duża część ich przychodu pochodzi ze sprzedaży licencji, więc ta zmiana już zaszła i większość liczących się na rynku producentów otworzyło się na taki model – no i nie ma się co dziwić, bo jest on po prostu korzystny dla klientów, niesie za sobą mniejsze ryzyko inwestycyjne po ich stronie, a tym samym pozwala na to, żeby skupili się na biznesie, który jest dla nich core’owy i z którego sami czerpią korzyści. Bilans jest prosty.

Polcom ma liczne certyfikaty bezpieczeństwa – co oznaczają certyfikaty „Tajne NATO”, „Tajne UNIA”, „Tajne KRAJ” i jakie zabezpieczenia stosujecie, w celu zapewnienia najwyższego poziomu bezpieczeństwa i dostępności dla serwerów Klientów, w tym nazwa.pl?

T.K.: Takie certyfikaty to tak naprawdę poświadczenie tego, że nasza firma może mieć dostęp do informacji poufnych i potrafi się z nimi w sposób odpowiedzialny i bezpieczny obchodzić. Ponieważ jako data center jesteśmy odpowiedzialni za przechowywanie danych szczególnie wrażliwych oraz takich, które mogą mieć wpływ np. na bezpieczeństwo narodowe, musimy spełniać najwyższe normy w tym zakresie. Nie dziwi więc, że jasna i nieustannie weryfikowana polityka bezpieczeństwa, stoi u podstaw naszego działania – przykładamy do niej dużą uwagę i realizujemy ją zgodnie z normą ISO/IEC 27001:2013. Nasze ośrodki znajdują się w bezpiecznych strefach przemysłowych, w odpowiedniej odległości od lotnisk, miast i stref zalewowych i innych, które mogłyby stanowić zagrożenie.

Nasz ośrodek spełnia także wymogi normy ANSI/TIA -942 na poziomie TIER IV, co oznacza na przykład, że wszystkie elementy składające się na tor zasilania w ośrodku są redundantne. Ponadto w trosce o bezpieczeństwo danych naszych klientów szczególnie wrażliwe obszary zostały zupełnie odizolowane od reszty budynku. W praktyce oznacza to, że dostęp do takich miejsc jak komory serwerowni, kioski czy szafy mają wyłącznie osoby  z odpowiednim poziomem uprawnień, które przejdą wielopoziomowy proces kontroli dostępu.

Kwestia bezpieczeństwa jest dla nas absolutnym priorytetem, ponieważ takie elementy jak ochrona fizyczna obiektu, kontrola dostępu, a także odpowiednie przeszkolenie pracowników niejednokrotnie warunkują jeden z ważniejszych parametrów dla data center, czyli poziom dostępności ośrodka – Polcom zapewnia taką dostępność niemalże w 100%. Dla naszych klientów, korzystających na przykład z usług kolokacji, oznacza to, że ich serwisy, strony internetowe i ważne dla działania ich firm aplikacje będą mogły działać bezawaryjnie, zapewniając ciągłość procesów biznesowych w ich firmach.

Dziękuję za rozmowę.


Katarzyna Tomczak – menedżer ds. PR w firmie nazwa.pl.